poniedziałek, 18 sierpnia 2008

Dziennik z podróży- dzień pierwszy


15.08.2008 r. piątek
Bartlewo

Jedziemy do Bartlewa na pojezierzu kujawskim do gospodarstwa agroturystycznego „Zagroda u Zbyszka”. Omijamy, jeśli to tylko możliwe, główne trasy i poruszamy się po drogach drugiej kategorii. Na jednej z takich szos spotkaliśmy przechadzające się asfaltem bociany. Najwyraźniej ona i on spacerowały po jezdni, jak to zwykle mają w zwyczaju miejskie gołębie. Podjechaliśmy bardzo blisko a one nic, pozowały do zdjęć, jak prawdziwe gwiazdy show biznesu. Na miejsce, bez problemu dowiozła nas GPS-ka, kobiecym głosem informująca jak jechać, albo nawoływała- zawracaj w lewo, rzadko w prawo.

Powitał nas pan Zbyszek z zagrody u Zbyszka i bezimienna miła gospodyni, na którą Zbychu wołał- Matka! Dom na wzgórzu, widać, że nowy. Ogród wokół i jezioro, będące również własnością pana Zbyszka. Podczas śniadania tenże wypatrywał czegoś przez lornetkę.

- O kormoran- podekscytowany zawołał – jastrząb!

- Niezłe ma pan tu siedlisko ptaków- zauważyli goście.

- Jakie siedlisko- szkodniki- oburzył się Zbychu- a na dodatek wszystko pod ochroną. Do niczego nie mogę strzelać! – zakończył

- I całe szczęście – pomyśleli przybyli.

- Czasami to i kłusowników wypatrzę- dodał.

Miejsce ładnie położone na wzgórzu, w dole jezioro Bartlewskie. Sam dom z pokoikami gościnnymi na piętrze sprawiał niezłe wrażenie.




Golub-Dobrzyń
Jestem po pierwszym dniu zwiedzania Zamku Rycerskiego w Golubiu-Dobrzyniu. Wspaniałe widoki ze wzgórza, na którym znajduje się zamek. W dole jak na dłoni całe miasto i okolice.

Pomimo padającego deszczu, chwilami ulewnego, nieźle bawiliśmy się w czwórkę. Nawigator GPS zaprowadził nas na ulicę Młyńską 7. Młyńska 8 niestety już nie istnieje. To adres, pod którym w 1923-26 i później mieszkali moi dziadkowie. Dom należał do rodziców babci, Uzarewiczów, piekarzy z Dobrzynia. Obok pod adresem Młyńska 7 stał, myślę, że podobny do tego

poszukiwanego, niepozorny, parterowy, trzyizbowy domek zbudowany z drewna, z desek, jakąś techniką czernionych. Domy budowane tą techniką spotkaliśmy kilkakrotnie na Kujawach.

Zwiedziliśmy także Wąbrzeźno, w którym trafiliśmy na odpust z okazji święta Matki Boskiej Zielnej przy Sanktuarium Maryjnym, następnie pojechaliśmy do Kowalewa Pomorskiego, gdzie szukaliśmy ruin Zamku Komturów Krzyżackich. Nie należało to do łatwych zadań. Ruiny znalazły się w prywatnym ogrodzie, porośnięte dorodnymi dyniami i innymi pożytecznymi roślinami. Za domostwami, pośród chwastów ocalała część wieży zamkowej lub muru obronnego. Podobno trzy razy pra-dziadek Marcin Senior pochodził tego miasta, szukaliśmy śladów na pobliskim cmentarzu, ale żadnych przodków tam nie znaleźliśmy. Po przeżyciach związanych z turystycznymi atrakcjami oraz poszukiwaniami genealogicznymi, zachciało się nam jeść. Niestety, po osiemnastej nie trafiliśmy na żadne porządne jedzenie, nawet na okolicznych stacjach benzynowych. Pozamykane! Święto i już! Turyści won do domu.

1 komentarz:

Unknown pisze...

Podobało nam się.Tak 3maj:)!