
„Pewnego dnia, gdy synowie i córki jedli i pili w domu najstarszego brata, przyszedł posłaniec do Hioba i rzekł: "Woły orały, a oślice pasły się tuż obok. Wtem napadli Sabejczycy, porwali je, a sługi mieczem pozabijali, ja sam uszedłem, by ci o tym donieść". Gdy ten jeszcze mówił, przyszedł inny i rzekł: "Ogień Boży spadł z nieba, zapłonął wśród owiec oraz sług i pochłonął ich. Ja sam uszedłem, by ci o tym donieść". Gdy ten jeszcze mówił, przyszedł inny i rzekł: "Chaldejczycy zstąpili z trzema oddziałami, napadli na wielbłądy, a sługi ostrzem miecza zabili. Ja sam uszedłem, by ci o tym donieść". Gdy ten jeszcze mówił, przyszedł inny i rzekł: "Twoi synowie i córki jedli i pili wino w domu najstarszego brata. Wtem powiał szalony wicher z pustyni, poruszył czterema węgłami domu, zawalił go na dzieci, tak iż poumierały. Ja sam uszedłem, by ci o tym donieść".
Hiob wstał, rozdarł swe szaty, ogolił głowę, upadł na ziemię, oddał pokłon i rzekł:
"Nagi wyszedłem z łona matki i nagi tam wrócę.
Dał Pan i zabrał Pan.
Niech będzie imię Pańskie błogosławione!"
W tym wszystkim Hiob nie zgrzeszył i nie przypisał Bogu nieprawości.”
Ewa klęczała przed ołtarzem. Pierwsza ławka po lewej stronie kościoła. Akurat miała przed oczami Matkę Boską. Łzy same się jej cisnęły spod powiek:
- Matko Boża, dlaczego?! Ona jest taka wspaniała, inteligentna, pełna humoru. Czego jej brakuje?! Znów nadchodzą święta, a ona niczym dziki zwierz, sama, zamknięta w pokoju. Zła i agresywna. Wstyd przed ludźmi. Przyjdzie rodzina. Babcia, dziadek, nie rozumieją, że to taka choroba.
Na co dzień nie była żarliwą katoliczką, wręcz z kościołem miała tylko okazjonalną styczność. Dzisiaj pojawiła się taka sposobność. Rekolekcje z młodzieżą licealną, gdzie pracowała jako nauczycielka.
Ksiądz właśnie skończył czytać fragment z Księgi Hioba.
STACJA
I
Jezus na śmierć skazany
Kłaniamy się Tobie, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie, , żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.
Jezus stanął przed sędziami. Różne były o Nim zdania, osądy. Sędziowie nie dostrzegali lub nie chcieli dostrzec prawdy o Zbawicielu.
W szkole, i na podwórku spotykamy się z różnymi kolegami i koleżankami. Jak się do nich odnoszę? Czy nie osądzam zbyt szybko?
Czy nie oskarżam lub skarżę na innych? Czy za wspólnie popełnione zło, rozbitą szybę, podeptane kwiaty - umiem wziąć winę również na siebie?
Pomóż nam, Jezu, w świetle Twego krzyża dostrzec prawdę o sobie o innych.
Jeżeli chcesz mnie naśladować, to weź swój krzyż na każdy dzień,
I chodź ze mną zbawiać świat w dwudziesty pierwszy wiek.
Któryś za nas cierpiał rany, zmiłuj się nad nami.
Ojcze nasz...
…
STACJA XIV
Jezus złożony do grobu
Kłaniamy się Tobie, Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie, żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.
Złożono Twoje ciało w grobie. Było tam przez trzy dni, aby potem powstać i zmartwychwstać. Zmartwychwstanie jest owocem Twojej męki i śmierci.
1.Prosimy Cię, by nasze życie przyniosło plon stokrotny.
2.Niech zapadną głęboko w nasze umysły prawdy głoszone przez katechetów, kapłanów i rodziców.
3.Nauczmy się układać nasze życie według zasad Dziesięciu Przykazań i Ewangelii, którą przyjmujemy na katechezie.
4.Nauczmy się okazywać wdzięczność rodzicom i wychowawcom za ich trud
5.Nauczmy się żyć w łasce otrzymanej na chrzcie, w sakramencie pokuty i
Eucharystii.
Któryś za nas cierpiał rany...
Głos kapłana – na koniec naszych wielkopostnych rozważań podczas drogi krzyżowej chciałbym przeczytać wam fragment z drugiego Listu Koryntian, byście odeszli spod tego ołtarza z pocieszeniem Bożym i jego błogosławieństwem
Z drugiego Listu Koryntian [ 7,8 – 9]:
„ To teraz radujcie się – nie, dlatego, żeście się zasmucili ku nawróceniu. Zasmuciliście się, bowiem po Bożemu, tak, iż nie ponieśliście przez nas żadnej szkody. Bo smutek, który jest z Boga, dokonuje nawrócenia ku zbawieniu, którego się (potem) nie żałuje, smutek zaś tego świata sprawia śmierć.”
Ewa wyszła z kościoła, wlokąc się za wychowankami. Z jednej strony czuła się oczyszczona, ale z drugiej ciążył jej jeszcze bardziej własny, osobisty krzyż. Dalej nie rozumiała, dlaczego Bóg ją tak boleśnie doświadcza? Smutek, którego doznawała, był z tego świata i sprawiał śmierć. Nie potrafiła otworzyć swojego serca na wiarę. Użalała się nad sobą. Nie godziła się z sytuacją, w której się znalazła. Chciała z całego serca odwrócić los, jednocześnie zadawala sobie sprawę, z tego, że to niemożliwe. Znalazła się w potrzasku. Miotała się, jak uwięzione zwierzę, które próbując się uwolnić, raniło się coraz bardziej.
Kochała i była kochana, ale nie mogła całkowicie oddać się miłości, nie zrobiwszy porządku we własnym życiu. Choroba córki, dokończenie kształcenia, to były powody, dla których poświęcała swoje uczucie. Może za mało kochała mężczyznę? Może za bardzo kochała córkę? Może uważała, że nie zasługuje na szczęście?
1 komentarz:
Często tu wpadam,myślę że będę częściej gdy autorka będzie bardziej systematyczna w pisaniu bloga.
Prześlij komentarz