Na tle bioform i biobarw
Oglądam się wstecz
lecz nie dosłownie
i nigdy na ulicy.
W którym momencie życia
przekroczyłam ten nostalgiczny próg
częstego patrzenia w przeszłość ?
Stopy nurzają się w trawie –
mam na jeża przystrzyżony trawnik.
Tak daleko odszedł ten czas,
gdy własne tajemnice powierzałam trawom
a kwiaty letniej sukienki
przysiadywały na nich jak barwne motyle,
rytm ziemi był rytmem mojego oddechu,
powietrze szumiało, dzwoniło, śpiewało,
główki traw nachylały się ku sobie
i zanosiły słowa nawet nie wypowiedziane
coraz dalej i dalej.
Łąkowy ekshibicjonizm biosfery,
szlachetność ziół i pospolitość traw...
żywiczny rzepik, pachnąca czosnkowo ożanka,
silnie gorzkawy absynt, kwaskowaty szczaw,
trójlistny bobrek obok kuzynka kozieradka,
rozproszone babki, kminek,
kłosowato-różowa bukwica,
czerwonawo-pączkowa centuria,
drobnolistna szlachetna dymnica,
nie wspominając szlachetniejszego dziurawca,
a na dodatek
podekscytowany chrabąszcz czy chrząszcz
lub zagubiony z roju truteń a może trzmiel
i tabuny goniących się myśli
na tle bioform i biobarw.
Pamiętam, więc czuję się bogata.
Teresa Matuśkiewicz de Rivas (Lima 2008)
1 komentarz:
Teresy wiersz wart jest przeczytania,zawarła w nim całą tęsknotę, za krajem, przeszłością...
Prześlij komentarz